Jak wykorzystać smartfona w kampanii wyborczej?



Na ciekawy sposób promowania się w kampanii wyborczej wpadł wrocławski poseł Michał Jaros. Jako pierwszy polski polityk uruchomił własną aplikację na smartfony. Rozwiązanie może nie jest aż tak rewolucyjne, bo wcześniej coś podobnego praktykował w USA Barack Obama, jednak w Polsce z czymś podobnym jeszcze się nie spotkałem.

W aplikacji próżno szukać jakiś zastosowań praktycznych, to bardziej coś w rodzaju interaktywnej ulotki wyborczej. Po uruchomieniu widoczne jest menu z którego możemy przejść do dalszych informacji. W śród nich znajdziemy życiorys posła, „priorytety” lub jak kto woli obietnice z jakimi poseł idzie do wyborów. Są też aktualności z życia posła – tu dowiemy się w jakich uroczystościach pan Michał uczestniczył lub ma zamiar wziąć udział.

Aplikację uzupełnia galeria zdjęć oraz zakładka kontakt w której dostajemy namiary na biuro poselskie w „realu” oraz kanały kontaktowe w internecie.

Niezależnie od tego z którą stroną sceny politycznej się sympatyzuje posłowi Jarosowi trzeba pogratulować chęci i odwagi. Nasi rodzimi polityce jeszcze kilka lat temu wcale nie przywiązywali uwagi do kampanii w internecie, dziś właśnie z tego „medium” czerpie się najwięcej informacji o kandydatach spoza stolicy. Być może kolejnym łakomym kąskiem dla kandydatów będzie kampania przez smartfony? Smartfona mamy zawsze przy sobie i w chwili wolnego czasu moglibyśmy przejrzeć oferty kandydatów i wybrać tego, który miałby nas reprezentować. Metoda ta jest też znacznie mniej inwazyjna niż zapychanie skrzynek stertami makulatury, bo jak się komu nie spodoba kliknie „odinstaluj” zamiast drzeć ulotkę i zaśmiecać parki i ulice.

Aplikację „Mój Poseł – Michał Jaros” rzecz jasna można ściągnąć całkowicie za darmo z Android Market. Mam nadzieję, że to dopiero początek kampanii wyborczej w smartfonach i już wkrótce doczekamy się odpowiedzi innych kandydatów.