Terminarz w komórce zastąpił mi kalendarz książkowy

Gdyby jeszcze kilka lat temu ktoś mi powiedział, że przestanę używać tradycyjnego książkowego kalendarza, a informacje o spotkaniach i zadaniach do wykonania będę zapisywał w telefonie wyśmiałbym go. Dziś nie wyobrażam sobie innego kalendarza niż ten w komórce.

Kalendarz książkowy ma swoją zaletę w postaci takiej, że można na jego kartach sobie coś narysować czy zrobić szybki dopisek. Niestety taka forma kalendarza ma jedną bardzo duża wadę, a mianowicie jest duży! Często zdarzało mi się, że wychodziłem gdzieś bez plecaka no i wtedy kalendarz zostawał w domu, gdy ktoś do mnie zadzwonił i pytał kiedy mam wolny termin odpowiadałem eee…, aaa…, oddzwonię wieczorem.

Na terminarz w komórce „przeszedłem” dopiero gdy sprawiłem sobie smartfona. Aplikacja kalendarzowa w moim smartfonie na bieżąco aktualizuje się z kalendarzem Google dzięki czemu wszystkie swoje zapiski mam na komputerze w domu, na laptopie i na komórce. Nie muszę nic przepisywać, przenosić, a terminy sprawdzam w sposób, który aktualnie najbardziej mi odpowiada.

W ostatnim czasie nie zdarza mi się też zostawiać kalendarza w domu czy u znajomych. O zabraniu komórki pamiętamy jakoś jakby bardziej.

Jedna myśl w temacie “Terminarz w komórce zastąpił mi kalendarz książkowy”

  1. Terminarz w komórce to coś niezastąpionego. Nigdy w sumie nie używałem terminarzy w formie papierowej 😉 Zawsze w formie elektronicznej czy to na komputerze czy w telefonie. Takie aplikacje „organizacyjne”, biurowe są bardzo przydatne. Zawsze pod ręką są i można w dowolnej chwili zerknąć czy coś dopisać – w końcu telefon towarzyszy nam prawie wszędzie.

    Pozdrawiam
    Telefon dla dziadka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *